ULUBIEŃCY I ODKRYCIA

wtorek, 8 listopada 2016


Cześć! Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o ulubieńcach i odkryciach z ostatnich 2-3 miesięcy. Zapraszam :)

the balm meet matt trimony

The Balm - paleta cieni Meet Matt Trimony
Meet Matt Trimony to paleta, która nie do końca jest w moim typie, bo dużo w niej ciepłych i czerwonych odcieni, ale ku mojemu zaskoczeniu sięgam po nią ostatnio codziennie. Namiętnie katuję trzy kolory: Matt Lin (beż), Matt Rossi (jasny chłodny brąz) i Matt Ahmed (czerń). Z ich pomocą tworzę szybki i delikatny makijaż podkreślony intensywnie czarną kreską. Cienie mają matowe wykończenie, są bardzo dobrze napigmentowane i trwałe. Więcej zdjęć palety znajdziecie tutaj. Do kupienia m.in. w Perfumeriach Douglas.


Aluna - Malinowo - aloesowy płyn micelarny
Odkryłam najlepszy płyn micelarny ever. Serio. Mój dotychczasowy ulubieniec - różowy Garnier został zdetronizowany. Aluna jest lepsza pod każdym względem. Przede wszystkim jest niezawodna i skuteczna, bez problemu radzi sobie z mocnym makijażem (jest lepsza także od Biodermy Sensibio). Po drugie przecudownie pachnie maliną. A po trzecie ma świetny skład. Opakowanie też jest wygodne. Nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Kosztuje więcej niż normalne, drogeryjne micele, ale według mnie jest warta każdej złotówki. Nie podrażnia, wygładza, nawilża i koi ściągniętą skórę. Odkrycie roku 2016. 200 ml/ 43 zł. Dostępna w sklepie spadomowe.pl

Skład: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf, Glycerin, Caprylyl Capryl Glucoside, Betain, Rosa Damascena Flower Water, Citrus Aurantium Amara Flower Water, Calendula Officinais Flower Water, Coco Betaine, Biosaccharide GUM-1, Cinnamic Acid, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Glyceryl Caprylate, Benzyl Alcohol, Parfum, Ethyl Lauroyl Arginate Hcl, Benzyl Salicylate, Limonene


Dove Nourishing Care - Olejek do mycia ciała 
Nowość w ofercie Dove. Kosmetyk, który w 55% składa się z odżywczych olejków: słonecznikowego, arganowego i z pestek winogron. Ma przyjemny zapach, fajną konsystencję, a w kontakcie z wilgotną skórą delikatnie się pieni. Zauważyłam też, że skutecznie poprawia nawilżenie skóry i jej ogólną kondycję. Zdecydowanie polecam, szczególnie w sezonie jesienno-zimowym!


Miya Cosmetics - MyWonderBalm - Hello Yellow - I Love Me
O kremach MyWonderBalm już Wam na blogu wspominałam. Są produkowane w Polsce, mają fajne składy, pięknie zapachy, ale przede wszystkim skutecznie działają. Bardzo polubiłam krem nawilżająco - odżywczy Hello Yellow (żółty), za jego lekką konsystencję, nawilżająco, rozświetlające działanie i poranny efekt 'wyspanej twarzy'. Różowy, odżywczy krem z olejkiem z róży, o bardziej treściwej konsystencji, okazał się świetny w łagodzeniu zaczerwienień i uspokajaniu naczynek. Jednocześnie fajnie nawilża i wygładza skórę. W kolejce do wypróbowania czekają kolejne kremy do twarzy, innych firm, ale ja tak bardzo polubiłam te, że ciężko mi odstawić je na bok. Chyba, że tylko na chwilę :) 75 ml/29,99 zł


Farmona Radical - Suchy szampon do włosów tłustych
O tym, że suchy szampon się przydaje wie chyba każda z nas. A już na pewno każda zabiegana mama :) Dotychczas moim ulubieńcem był Batiste, ale mogę śmiało powiedzieć, że produkt Farmony bardziej mi odpowiada. Przede wszystkim ma mniej duszący zapach. Działa równie skutecznie, odpowiednio odświeża włosy, unosi je u nasady, a przy tym nie zostawia białych śladów i mam wrażenie, że lepiej się rozpyla niż Batiste. Dodatkowo zawiera ekstrakt z szałwii, kwiatu lipy i skrzypu polnego. 60 ml/ 7zł 

O'Herbal - Szampon do włosów kręconych i niezdyscyplinowanych z ekstraktem z chmielu
Marka O'Herbal to nowość na naszym rynku kosmetycznym - tworzy produkty z naturalnymi składnikami, a w szamponach nie znajdziemy silikonów, slsów i parabenów. Moje włosy nie są kręcone, ale za to są bardzo niezdyscyplinowane. Po użyciu tego szamponu są miękkie, wygładzone i mniej się plączą, co mnie zdziwiło, bo na ogół potrzebują silikonów żeby tak wyglądać. Kosmetyk ma rzeczywiście całkiem fajny skład, delikatne środki myjące, wyciągi z roślin, ładnie pachnie, dobrze się pieni, a moje włosy go polubiły. Wypróbowałam miniaturkę, ale z chęcią przyjrzę się większej pojemności, najlepiej do włosów suchych i osłabionych. 500 ml/20 zł


Pixie Cosmetics - Puder matujący Mega Matte Kapok Tree Powder
Puder matujący Pixie to sproszkowana celuloza pozyskiwana z włókien drzewa kapokowego (Puchowca pięciopręcikowego), charakteryzującego się wysoką odpornością na działanie wody i niewiarygodną lekkością. Ma zapewnić długotrwały mat oraz wygładzić skórę i rzeczywiście tak jest. Nie mam co prawda dużych problemów z cerą i świeci się ona jedynie w strefie T, ale po zastosowaniu tego kosmetyku mam spokój na naprawdę długie godziny. Może być stosowany zarówno jako baza, jak i jako produkt wykończeniowy. Jest bardzo drobno zmielony, wręcz aksamitny i lekki. Świetnie rozprowadza się po skórze, początkowo może delikatnie bielić, ale po chwili stapia się idealnie ze skórą. Puder jest bardzo wydajny. Za opakowanie widoczne na zdjęciu (3,5 g) trzeba zapłacić 39,90 zł.


A Wy co ostatnio odkryłyście?

Podobne posty

19 komentarze

  1. bardzo zaciekawił mnie ten aloesowy płyn micelarny, uwielbiam aloes, ma zbawienne działanie dla mojej suchej skóry.

    OdpowiedzUsuń
  2. Olejek do kąpieli Dove jest jednym z lepszych produktów, jakie ostatnio wpadły mi w łapki. O Miya dużo dobrego czytałam. Z przyjemnością bym wypróbowała.
    Pozwolę sobie dodać Cię do obserwowanych, pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od 16-30 listopada na hasło "MIYALOVE" będzie można je kupić z 30% rabatem ;)

      Usuń
  3. Paletka The Balm kusi mnie od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miya z olejkiem różanym świetny kremik! Dove aktualnie używam i jestem bardzo zadowolona, bo naprawdę świetnie nawilża skórę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Polubiłam Pixie Kapok, a paletka wygląda fanastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawią mnie te kremy miya :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od 16-30 listopada na hasło "MIYALOVE" będzie można je kupić z 30% rabatem ;)

      Usuń
  7. Myślałam właśnie nad pudrem Pixie, więc tylko przekonałaś mnie do jego zakupu. :)) A te kremy MIYA chodzą mi po głowie od jakiegoś czasu, ale póki co mam zapas produktów do twarzy, więc jeszcze się na nie nie zdecyduję. :) Zaintrygowała mnie też ta paletka. Do tej pory nie używałam cieni, ale ostatnio coś mnie wzięło na jesienny monochromatyczny makijaż oka, a że nie mam żadnego bordowego czy innego jesiennego cienia, ta paletka wpadła mi w oko - może wpadnie też na oko? :D Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Przydatne informacje, ciekawy wpis ;)
    Zapraszam do siebie ---> http://cosmeticsdesign.blogspot.de/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio odkryłam babeczki do kąpieli od Bomb Cosmetics. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja polecam ogórkowy dove pod prysznic!! Idealne orzeźwienie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz:)

Odpowiedzi na Wasze pytania zamieszczam u siebie na blogu.
Proszę o nie umieszczanie w komentarzach linków do blogów i rozdań - takie wpisy będą przeze mnie usuwane.