WYPADANIE WŁOSÓW PO CIĄŻY. NIEDOCZYNNOŚĆ I HASHIMOTO? MÓJ "HAPPY END"?

wtorek, 21 marca 2017



Od roku walczę z nadmiernie wypadającymi włosami po ciąży. Okazało się, że żadne wcierki i odżywki nie są w stanie mi pomóc, bo problem leży o wiele głębiej. O tym jak zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy i chorobę Hashimoto i jak obecnie mają się moje włosy opowiem Wam w tym wpisie. Zapraszam :)

Jak to się zaczęło?

We wrześniu 2015 roku na świat przyszła moja córka Emilka, po 3-4 miesiącach włosy zaczęły wypadać garściami i z tygodnia na tydzień sytuacja coraz bardziej mnie martwiła. Doskonale wiedziałam, że tak musi być i trzeba to po prostu przeczekać. Wiosną zmieniłam suplement diety z typowego dla mam karmiących piersią na Vitapil Mama, aby dostarczyć włosom niezbędne im składniki. Poprawa przyszła szybko. Włosy zdecydowanie mniej wypadały i po trzech miesiącach miałam bardzo dużo babyhairów. Zakola na czole przestały straszyć i z nadzieją patrzyłam na swoje odbicie w lustrze. Mimo poprawiającej się sytuacji postanowiłam zrobić badania krwi. Podstawowa morfologia, ferrytyna i TSH. 


Podwyższone TSH

Wyniki krwi nie pozostawiły żadnych wątpliwości. O ile żelaza w moim organizmie było wystarczająco i widmo anemii ode mnie odsunięto, to tarczyca nie pracowała odpowiednio. Kolejne badania.. fT3, fT4, przeciwciała aTPO i aTG, usg tarczycy.. Diagnoza została postawiona błyskawicznie. Niedoczynność tarczycy i Hashimoto.

Hashimoto?

W dużym skrócie, jest to choroba autoimmunologiczna, w której szwankujący układ odpornościowy wytwarza stan zapalny w komórkach tarczycy a następnie produkuje przeciwciała, aby go zwalczyć. W efekcie jednak niszczy własny organ. Choroba jest początkowo ciężka do wykrycia, bo objawy typu zmęczenie, wypadanie włosów, suchość skóry czy senność każda świeżo upieczona mama (w ty i ja) zbagatelizuje. Hashimoto to choroba nieuleczalna, ale względnie bezpieczna, chociaż momentami uciążliwa. Wymaga podawania brakujących hormonów do końca życia. 

Profilaktyka

Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Że o tym się nie mówi.. Że gdybym nie szukała informacji w internecie na własną rękę, to nie wpadłabym na to, że problem może być bardziej złożony. Panuje przekonanie, że włosy po ciąży muszą wypaść, a później to "wina" karmienia piersią. Ba! Słyszałam nawet sugestie, że jeśli odstawię córkę od piersi to problem minie. Długo się zastanawiałam nad tym czy ten (dość osobisty) wpis publikować, ale czuję wewnętrzną potrzebę..

Chcę Was drogie Mamy zachęcić do badań profilaktycznych. Jeżeli minęło już kilka miesięcy od porodu, a włosy nadal intensywnie wypadają i żadne wcierki, suplementy nie przynoszą zadowalających rezultatów, to warto sprawdzić chociaż poziom TSH. Niestety w ciąży tarczyca dostaje mocno po tyłku i warto upewnić się czy wszystko jest ok. Skierowanie na badania krwi może wystawić każdy lekarz rodzinny, a prywatnie kosztuje ono kilkanaście złotych.

W zasadzie nie dotyczy to tylko świeżo upieczonych mam.. Jeżeli odczuwasz nieustanne zmęczenie, brak Ci sił i rozpoznasz u siebie objawy niedoczynności tarczycy (odsyłam do wujka Google) to zrób niezbędne badania.


Happy End?

I tak i nie. Moja zagadka została rozwiązana i problem wypadających włosów zniknął. Od kiedy przyjmuję hormony wyrównujące moją niedoczynność, to włosy wypadają mi w ilości minimalnej. Babyhairy odrosły na kilkanaście centymetrów, zakola zniknęły i czupryna widocznie się zagęściła. Przestałam farbować włosy i wróciłam do swojego naturalnego, mysiego, ciemnego blondu i chyba go nawet polubiłam :) Teraz przyszła pora żeby skupić się na odpowiedniej pielęgnacji i nawilżaniu. Z drugiej strony choroba dała mi prztyczka w nos, kazała zastanowić się nad swoim trybem życia i zmienić go. Zdrowa dieta, unikanie stresu, regularna aktywność fizyczna to aspekty, które od kilku miesięcy staram się wdrażać. Najwyższa pora zadbać o siebie :) 


A czy któraś z moich czytelniczek jest również chora na Hashimoto?

Podobne posty

14 komentarze

  1. Czasem warto przystanąć na chwilę i zastanowić się czy na pewno wszystko ok, ale będzie lepiej :) Jest już na dobrej drodze.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie Hashimoto zdiagnozowano przed ciążą, ale zupełnie przypadkiem (poszłam do lekarki rodzinnej z powiększonym węzłem, ona wysłała mnie do laryngologa, on na USG węzła i szyi i zasugerował Hashimoto bo USG prezentowało stan zapalny i potem wizyta u endokrynooga). Niby TSH miałam w normie, ale endokrynolog powiedział, że nie jest ono optymalne mimo, że mieści się w normie. Od razu z TSH miałam robione przeciwciała (lekarz powiedział, że samego TSH, ft3 i ft4 nie ma sensu robić, bo wyniki mogą być w normie, a zapalenie może być) i one były kilkanaście razy przekroczone.

    Z wypadaniem po porodzie też się borykam mimo TSH o optymalnej wartości (miałam "nadzieję", że TSH mi skoczyło i potęguje wypadanie, ale nie ...), ale endo "pocieszył" że kosmetyki ani suplementy nie pomogą, bo podłoże jest hormonalne i sytuacja unormuje się, gdy skończy się laktacja.

    Na łyse placki zdecydowanie pomogła mi wcierka Radical.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bierzesz leki? Mój endokrynolog powiedział, że u jednych jest szansa na zatrzymanie wypadania włosów u innych może być trudniej. Sugerował też suplementację selenem i oczywiście zdrową, zrównoważoną dietę. A karmię piersią nadal :)

      Usuń
  3. coś kiedyś słyszałam o tej chorobie ale nie skojarzyłabym ją z wypadaniem włosów... u mnie z wiekiem niestety wypadają... i już nie wiem czy jak mam dłuższe czy krótsze - tak samo chyba wypadają. Najważniejsze, żeby regularnie podcinać, stosować odżywki no i jakieś suplementy. To na pewno widać poprawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hashimoto daje całe mnóstwo objawów..
      Ważne, że znalazłaś sposób na swoje włosy :)

      Usuń
  4. Zgłaszam się,ja również choruję na szczęście wypadanie włosów mam opanowane, ale za to przy różnych szamponach swędzi mnie skóra głowy, czy dokuczały różne alergie:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy tych z naturalnymi składami też?

      Usuń
  5. Dobrze, że już wiesz na czym stoisz. To uspokaja ;) Mnie przebadano pod względem tarczycy wzdłuż i wszerz (może dlatego, że mam dość "grubą" szyje i każdy lekarz - nawet dentysta..pyta się, czy nie mam problemów z tarczycą..nie wspomnę o koleżankach na studiach medycznych. Włosy mi swojego czasu bardzo wypadały, więc rok temu zdecydowałam się na większość badań pod tym kontem i..nic ;) Morał z tego taki, że wszystkiemu winny był stres i nieodpowiednia dieta. Zabrałam się za siebie, również dopasowałam suplement i widzę efekty. Odpuściłam. Mówi się, że stres to takie nic ale potrafi zrobić niezłe spustoszenie w naszym organiźmie.
    Pozdrawiam serdecznie ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam typowej niedoczynności, ale jednak za wysokie TSH jak na swój wiek i też biorę hormony tarczycy od około 4 miesięcy. Był to strzał w dziesiątkę, bo włosy przestały wypadać, a też miałam z tym problem.
    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki, żeby było tylko lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dziękuję za blogu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ważne, że wiesz na czym stoisz. Ja na razie zmieniłam dietę i piję zdrowa, filtrowaną wodę - nie używam wody butelkowanej w plastik bo może ona zaburzać gospodarkę hormonalną.

    OdpowiedzUsuń
  10. To chyba każda kobieta po ciąży ma problem z wypadaniem włosów, też należę do tego grona, ale nie jestem chora, u mnie tarczyca jest w normie. Niby byłam przygotowana na ten moment, że włosy po ciąży będą wypadać, ale w pewnym momencie poczułam się bezradna. To nie były pojedyncze włosy a garści, które wychodziły. Wprowadziłam dietę, jadłam więcej cytrusów i ogólnie warzyw i owoców używałam oliwy, pogodziłam się z fasolą i soczewicą mimo, że miałam o nich wzdęcia. Dopełnieniem tego wszystkiego było stosowanie toniku hair medic, który pomagał włosom szybciej odrastać i zagęszczał te, które już były.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz:)

Odpowiedzi na Wasze pytania zamieszczam u siebie na blogu.
Proszę o nie umieszczanie w komentarzach linków do blogów i rozdań - takie wpisy będą przeze mnie usuwane.