PĘDZLE HAKURO - MOJA MAŁA KOLEKCJA

wtorek, 7 lipca 2015

Uwielbiam pędzle do makijażu. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez nich i tylko resztki mojego rozsądku pilnują, aby to co posiadam nie rozmnażało się w zbyt szybkim tempie. Mam swoje ulubione firmy i Hakuro należy do jednej z nich. Chciałabym Wam dzisiaj pokazać moją małą kolekcję i polecić kilka konkretnych egzemplarzy.

Pędzle Hakuro są dobrej jakości, nie kosztują majątku, a odpowiednio pielęgnowane posłużą nam na lata. Lubię je również za to, że mają wygodne, grube i niezbyt długie trzonki.  


H77 i H74 to typowe pędzle do rozcierania cieni, wykonane z naturalnego włosia (koza). Oba egzemplarze są bardzo miękkie i dobrze sprawdzają się w swojej roli. H74 ma dłuższe włosie, bardziej elastyczne i miękkie i jest bardziej zaokrąglony, dzięki czemu pozwala na delikatniejsze blendowanie cieni.

H76 to maluch, którego odkryłam niedawno i godny jest polecenia. Świetnie sprawdza się do nakładania cienia rozświetlającego w wewnętrznym kąciku oka oraz przy dolnej lub górnej linii rzęs. Dzięki swojej budowie i znacznej miękkości bardzo fajnie rozciera cienie i pozwala na uzyskanie efektu 'smokey eyes'. Długość włosia to tylko 8 mm. Kosztuje około 18 zł. Używam go prawie codziennie. 


H70 to pędzel, którego używam codziennie, do nakładania cienia na całą powiekę. Ma dość krótkie (1 cm) włosie, jest zbity i chyba nie do zdarcia. Mam go już ze 2 lata i nawet napis na rączce się nie wytarł. Fajnie sprawdza się też przy cieniach sypkich lub tych bardziej pylących. Mój ulubieniec. 

H64 i H66 to pędzle, które wzięłam z myślą o nakładaniu korektora (głównie tego sypkiego, mineralnego), bo swoimi rozmiarami jakoś niespecjalnie pasują mi do powieki. Chociaż H66 mógłby się nadać do nakładania cienia bazowego na całą jej powierzchnię. Długość jego włosia to 1,8 cm a szerokość 1,6 cm, więc jak same widzicie jest dość sporych rozmiarów. Używam go rzadko, bo nie znalazłam jeszcze dla niego fajnego zastosowania. Natomiast H64 sprawdził się przy sypkim korektorze (mokre dalej wolę wklepywać palcami), można nim także rozcierać cienie i nakładać te w kremowej konsystencji.  


H50S to świetny pędzel typu flat-top z włosia syntetycznego służący do aplikacji podkładu. Sprawdza się zarówno przy tych płynnych, jak i sypkich mineralnych. Nie robi smug, plam, bardzo fajnie spaja podkład ze skórą. Dzięki swoim niewielkim rozmiarom jest precyzyjny i umożliwia wygodną aplikację kosmetyku np. przy nosie. Kosztuje około 30 zł i jest dostępny także w większej wersji.    

Z mojej kolekcji zdecydowanie poleciłabym pędzle H70, H50S i H76. Mam ochotę zaopatrzyć się jeszcze w pędzle do twarzy, coś do konturowania i pudru. Chętnie sprawdziłabym też cienki pędzelek do robienia kresek, który być może byłby alternatywą dla mojego ukochanego Maestro. 

Pędzle możecie kupić pojedynczo jak i w zestawach w większości drogerii kosmetycznych, np. u Kosmetykomanii.pl

Nie będę pytać czy znacie te pędzle, bo na pewno tak jest, ale jestem ciekawa jakie egzemplarze są waszym zdaniem 'must have' i powinnam je dokupić do mojej kolekcji. 

Podobne posty

19 komentarze

  1. Ja mam tylko H50s i jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dawna planuję napisać taki post, ale ciągle nie mogę się zebrać. Mam ich trochę więcej :) Uwielbiam H50 do podkładu i H21 do różu - jest trochę kłujący, ale pięknie potrafi okiełznać mocno napigmentowane produkty. H85 mam nawet w dwóch egzemplarzach bo tak lubię ten pędzel, że jest mi smutno, kiedy jest brudny, a nie mam czasu umyć :D To chyba moje 3 ulubione spośród 15 posiadanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie na ten H85 muszę się zdecydować:)

      Usuń
  3. Ja kupowałam do tej pory jakieś zwykłe tanie pędzelki, ale w końcu stwierdziłam że wcale na tym dobrze nie wychodzę. Postanowiłam sobie kupować co miesiąc lub dwa jakiś nowy porządniejszy i zdecydowałam się właśnie na Hakuro. W czerwcu przywędrował do mnie pierwszy - H77 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też bardzo lubię Hakuro. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam na chwilę obecną tylko H50s ale całą listę "must have" na kartce :D i jak tak zerkam,to widzę że dwa z nich polecasz-H70 i H74,więc utwierdziłaś mnie tylko w zakupie :) do różu upatrzyłam sobie i mam na liście H24 (lubię tylko skośne),oraz do konturowania H15,ale najpierw chcę zakupić paletkę do konturowania-tutaj nic nie wypatrzyłam jeszcze... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie do konturowania fajnie sprawdzają się bronzery z Kobo, rzuć okiem na nie;)

      Usuń
  6. U mnie Hakuro stanowią chyba z połowę wszystkich pędzli, a nie mam ich mało (jakoś bardzo dużo też, zresztą, nie). Moim ulubieńcem jest H21 do różu i H85 skośny, którego używam do brwi. Reszta też jest świetna, ale te dwa chyba lubię najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. H85 już zdecydowałam, że kupię, ale ten H21 też wygląda przyjemnie:)

      Usuń
  7. Chciałam się zaopatrzyć w skośny pędzelek do brwi.

    OdpowiedzUsuń
  8. najbardziej przydatne pędzelki masz ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam na razie tylko 3 Hakuraki, ale na razie mi wystarczają i jestem z nich zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również mam kilka sztuk :) na pewno H64 i H50 :)

    OdpowiedzUsuń
  11. pędzelki wyglądają świetnie, ale nigdy nie miałam ich w ręce :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz:)

Odpowiedzi na Wasze pytania zamieszczam u siebie na blogu.
Proszę o nie umieszczanie w komentarzach linków do blogów i rozdań - takie wpisy będą przeze mnie usuwane.