Moi wakacyjni ulubieńcy - 7 kosmetyków, które warto poznać


blog kosmetyczny

Cześć Dziewczyny! Przychodzę dzisiaj do Was, z moimi letnimi/wakacyjnymi ulubieńcami. Wybrałam najlepsze z najlepszych. Siedem produktów, które towarzyszyły mi niemalże dzień w dzień i które z całą pewnością ponownie bym kupiła. Zobaczcie co trafiło na moją listę. 


mokosh balsam brązujący

Mokosh Cosmetics - Brązujący balsam do ciała i twarzy

Ten produkt jest inny niż wszystkie - a wierzcie mi, pewna ilość balsamów brązujących przewinęła się już przez moje ręce. Jak podaje producent: "Jego sekret tkwi w unikalnej recepturze. Innowacyjny składnik pochodzenia naturalnego „MelanoBronze” z ekstraktu niepokalanka pospolitego, zwiększa naturalną pigmentację skóry poprzez stymulację produkcji melaniny w melanocytach. Dzięki temu skóra stopniowo staje się ciemniejsza, a uzyskany efekt jest naturalny."

Balsam ma lekką konsystencję, bardzo przyjemnie rozprowadza się po skórze i trzeba się naprawdę porządnie postarać żeby zrobić nim smugi. Mi się to nie udało chyba ani razu, a przyznam szczerze, że nie za każdym razem wykonuję przed jego aplikacją zalecany peeling. Zapach pomarańczy z cynamonem urzeka. Wierzę, że jesteście w stanie go sobie wyobrazić.

Kosmetyk działa stopniowo i po pierwszej aplikacji opalenizna jest bardzo delikatna i naturalna. Ja zazwyczaj na tym kończę i ponawiam użycie dopiero po kilku dniach. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby używać go częściej. Wydajność - z racji lekkiej konsystencji balsamu, jest naprawdę zaskakująca. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak prostego w obsłudze i skutecznego produktu. Polubiliśmy się bardzo.

Balsam brązujący Mokosh Cosmetics daje mi naturalny odcień opalenizny, równomiernie się aplikuje, przepięknie pachnie a na dokładkę pielęgnuje skórę. Sprawia, że staje się ona miękka, gładka i nawilżona. Acha! I jeszcze jedno. Kosmetyk bardzo fajnie wyrównuje koloryt i maskuje wszystkie żyłki czy przebarwienia na skórze. Wspominałam już, że ma naturalny skład i mnóstwo cennych składników aktywnych?

Minusy? Nie zauważyłam żadnych.

Kosmetyk w cenie regularnej kosztuje około 80 zł, ale bardzo często można upolować go w promocji.
Polecam bardzo!


Resibo - Krem pod oczy

Koło kremu pod oczy z Resibo chodziłam długo, bo doświadczenia z tą marką mam różne. Niektóre produkty się u mnie sprawdziły, a inne zupełnie nie. Na blogu znajdziecie już trochę recenzji kosmetyków Resibo <<- więc możecie zerknąć, które miałam okazję wypróbować.

W końcu jednak skusiłam się i dobrze się stało, bo krem zyskał moją sympatię. 

Konsystencja jest lekka, szybko wchłaniająca się (nadaje się pod korektor) a sam produkt bardzo wydajny. Regularnie używany poprawia nawilżenie skóry, napina ją, rozświetla i minimalnie rozprasowuje zmarszczki. Nie wierzyłam obietnicom producenta w tym zakresie, ale wystarczyło, że odstawiłam krem na kilka dni i zauważyłam, że moje kurze łapki są bardziej widoczne. Od tamtego momentu już o nim nie zapominam. Jeśli chodzi o redukcję obrzęków i cieni, to się nie wypowiem, bo za mało sypiam, ale widzę różnicę w ogólnej kondycji skóry wokół oczu.

Warto też wspomnieć, że krem ma naturalny (w 96,9%) i fajny skład - możecie go znaleźć na stronie producenta.

Krem pod oczy Resibo sprawdził się u mnie i moja 31-letnia skóra go polubiła. Na pewno będę do niego wracać, ale aktualnie mam ochotę na coś mocniejszego. Myślę, że jest to produkt o wysokiej jakości i godny wypróbowania. Jeśli macie podobne rozterki jak ja jeszcze pół roku temu, to skuście się na niego. Może będziecie miały miłą niespodziankę :)

BodyBoom - Krem do twarzy z olejem z zielonej kawy

O tym kremie dowiecie się więcej w tej recenzji -> krem do twarzy BodyBoom, więc nie będę się specjalnie rozpisywać.

Lekka, szybko wchłaniająca się konsystencja, świetny, naturalny skład i skuteczne działanie. Skóra mojej twarzy jest po tym kremie nawilżona, miękka, rozpromieniona i wygląda na bardziej wypoczętą. Warto na ten kosmetyk zwrócić uwagę. Reszty dowiecie się z posta, którego link podałam wyżej.

isana pianka oczyszczająca z jajkiem

Isana Young - Pianka oczyszczająca z białkiem jaja

Jeśli szukacie delikatnej pianki do mycia twarzy, z przyjemnym składem, łatwo dostępnej i w niskiej cenie, to przyjrzyjcie się jej, przy okazji wizyty w drogerii Rossmann.

Pianka bardzo przyjemnie i dokładnie oczyszcza skórę, nie powodując uczucia ściągnięcia czy przesuszenia. Sprawdzi się nawet u wrażliwców, aczkolwiek opinie w sieci na jej temat bywają podzielone. Ja ten kosmetyk bardzo polubiłam i nie spotkałam się z żadną negatywną odpowiedzią  ze strony mojej skóry.

kobo professional matte cover miya cosmetics bb cream

Miya Cosmetics - myBBcream

O lekkim kremie BB myBBcream Miya Cosmetics pisałam Wam w tym wpisie -> recenzja, więc tam zapraszam Was po szczegóły, a tutaj wspomnę krótko o jego głównych zaletach. 

Krem ma naturalny w 94% skład, filtr SPF 30, lekką, mokrą konsystencję i krycie na średnim poziomie. Rozświetla twarz, pielęgnuje skórę, zapewnia naturalny look i jest szybki w aplikacji. Przypudrowany trzyma się na twarzy odpowiednio długo. Dostępny w dwóch kolorach, ale niestety osoby o jasnej karnacji nie będą z niego zadowolone. Mi latem towarzyszył niemalże codziennie, bardzo się polubiliśmy, ale przez resztę roku będzie dla mnie zbyt ciemny. 

Kobo Professional - Matte Cover

Kryjąco - matujący podkład Matte Cover z olejkiem arganowym, to produkt który już po pierwszym użyciu zrobił na mnie wrażenie. Jest bardzo lekki i niemalże niewyczuwalny na twarzy, bardzo ładnie kryje, a efekt bez problemu można stopniować. Na suchej skórze wygląda ładnie, nie podkreśla skórek, nie przesusza i nawet po całym dniu czuję się w nim komfortowo. Rzućcie na niego okiem będąc w Drogerii Natura ;)

Annabelle Minerals - Rozświetlacz mineralny

O minerałach od Annabelle Minerals już Wam nie raz pisałam tutaj << , a dzisiaj opowiem o rozświetlaczu, który skradł moje serce. Niestety mój aparat nie był w stanie uchwycić jego pięknego blasku, więc po swatche odsyłam Was do Annabelle na Instagram. 

Rozświetlacz jest bardzo drobno zmielony i daje przepiękny efekt na twarzy. Jest szalenie wydajny i nie wiem czy do końca życia go zużyję, bo wystarczy dosłownie odrobina, by uzyskać cudny efekt na twarzy. Dostępny w dwóch odcieniach: diamond glow (jasny, beżowy odcień) i royal glow (ciepły, złoty odcień). Fankom minerałów polecam! Pozostałym w zasadzie też ;)

ulubieńcy wakacji blog kosmetyczny

I to by było na tyle jeśli chodzi o moje wakacyjne hity. Koniecznie pochwalcie się jakie kosmetyki królowały w tym okresie w Waszej pielęgnacji i makijażu!

7 komentarzy:

  1. Na piankę Isany od dłuższego czasu mam ochotę. Pewnie wypróbuję jak zejdę nieco z zapasów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz ochotę ją wypróbować, to musisz się śpieszyć, bo doszły mnie słuchy że będzie wycofana ze sprzedaży :(

      Usuń
  2. U mnie w Rossmannie nie ma już tej pianki od kilku dobrych tygodni, szkoda bo miałam zamiar ją zakupić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie.. Ale wiesz co? Szykuje się kolejny super produkt do mycia twarzy. Niedługo o nim napiszę :)

      Usuń
  3. Nie miałam nic z Twoich wakacyjnych ulubieńców.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz:)

Odpowiedzi na Wasze pytania zamieszczam u siebie na blogu.
Proszę o nie umieszczanie w komentarzach linków do blogów i rozdań - takie wpisy będą przeze mnie usuwane.