GDZIE SĄ GRANICE PRYWATNOŚCI W SOCIAL MEDIACH?

poniedziałek, 27 listopada 2017



Ten tekst od jakiegoś czasu leżał w 'wersjach roboczych' i czekał na publikację. Wydarzenia ostatnich dni znowu skłoniły mnie do przemyśleń i po raz kolejny utwierdziły w przekonaniu, że dobrze robię. Czy w dzisiejszych czasach warto iść pod prąd i dbać o swoją prywatność w social mediach?

Według mnie tak. 

Nie bez powodu nie publikuję w social mediach zdjęć swoich dzieci, męża czy mieszkania. Nie podążam za panującą modą i jasno wyznaczyłam sobie granice własnej prywatności. Świadomie zmniejszyłam swoje szanse na 'popularność', bo z reguły więcej obserwujących mają osoby, które hojnie dzielą się z followersami swoim życiem. Nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież człowiek to ciekawskie stworzenie i chętnie podejrzy co tam u Kryśki słychać.

Kradzieże tożsamości są na porządku dziennym

Regularnie widuję prośby o zgłaszanie do administratorów, kont zawierających kradzione zdjęcia - szczególnie dzieci. Dacie wiarę, że jedna z popularnych na IG blogerek parentingowych znalazła zagraniczne konto, którego właścicielka ukradła zdjęcia jej dzieci i przedstawiała je jako swoje? O ile kradzież zdjęcia kosmetyku czy kubka mnie nie rusza, to w przypadku takich sytuacji nóż się w kieszeni otwiera. Skala problemu rośnie, zdjęcia dzieci (i nie tylko) są kradzione, wykorzystywane w konkursach, do promocji najróżniejszych rzeczy i strach pomyśleć do czego jeszcze. Umieszczając jakiekolwiek zdjęcie w internecie musimy brać pod uwagę, że ktoś może je bez naszej zgody 'pożyczyć'. A ja nie chciałabym żeby były na nim moje dzieci.

Oczywiście nie ma też co popadać ze skrajności w skrajność. Na swoim prywatnym koncie zdarza mi się pokazać dziecko, ale na ogół jest ono na nim, ze mną lub z tatą. A gdy wrzucam fotkę na blogowy instagram to nigdy nie pokazuję ich twarzy.

Zhakowanie konta

Niestety coraz częściej słyszę także o przejęciach kont na Instagramie i umieszczaniu na nich np. pornograficznych treści. IG zaleca częste zmiany haseł, dwuetapowe uwierzytelnianie i zwraca uwagę na podejrzane maile, ale tak naprawdę czy ktoś da nam 100% gwarancję, że jutro uda nam się bez problemu zalogować na swoje konto? Nie da. 

Pokaż złodziejowi gdzie mieszkasz

To jest coś, czego nie zrozumiem chyba nigdy. W realnym świecie nikt nie powiedziałby obcej osobie gdzie mieszka, co ma fajnego w domu i kiedy go w nim nie ma. A w świecie wirtualnym? "Metamorfoza sypialni", "Zbuduj dom - krok po kroku", Insta Stories, w których pokazujemy nie rzadko całe swoje mieszkanie, nowe nabytki, okolicę w której mieszkamy, charakterystyczny widok z okna, ba! co mądrzejsi nawet oznaczają osiedla na których mieszkają. Czy naprawdę nikt nie zastanowił się nigdy, że udostępnia jak na tacy wszystkie informacje potrzebne złodziejom? Ok. Może trochę przesadzam. A może jednak nie?

Mamusia Cię skompromituje

Wracając jeszcze do dzieci.. Jestem w stanie zrozumieć Mamy, które pokazują ładne i wystylizowane zdjęcia swoich dzieci czy ciekawe filmiki. Ale za cholerę nie mogę zrozumieć kobiet, które umieszczają kompromitujące zdjęcia swoich pociech na nocnikach, latające z gołymi pupami, czy w wszelkich innych dziwnych pozach, robiących mało śmieszne (a może i śmieszne) rzeczy. Ja nie wiem kim moje dzieci będą w przyszłości, nie wiem jakie będą miały podejście do Social Mediów, może nie będą mieć konta na FB, a może po prostu nie będą sobie życzyły swoich zdjęć w sieci. Każdy z nas ma przecież zdjęcia z dzieciństwa, których nie chciałby pokazywać całemu światu. Na szczęście te zdjęcia są głęboko schowane w albumach i sami decydujemy kto ma do nich dostęp.

Druga sprawa jest taka, że nie każdy wie, że publikując zdjęcie na FB czy IG automatycznie wyrażamy zgodę na jego wykorzystanie. Nie chciałabym, żeby 'śmieszne' zdjęcie mojego dziecka zostało użyte w celach marketingowych lub nie daj boże trafiło na jakiegoś popularnego 'mema'. Internet nie wybacza i nie zapomina. Nie chciałabym żeby moje dziecko wróciło kiedyś ze szkoły i powiedziało, że pół klasy widziało filmik, na którym wpada w błoto lub je robaki.


Każdy ma swój rozum, każdy ma inne podejście do życia i inną granicę swojej prywatności. W dzisiejszych czasach im więcej swojego życia się pokaże, tym większą popularność się zdobywa - patrz fenomen kont parentingowych na IG. Ale czy warto? Czy nie lepiej zachować pewne rzeczy tylko dla siebie i oprzeć się pokusie chwalenia się? A jeśli chcemy wybrać złoty środek, to gdzie on się znajduje? Odpowiedzi na te pytania wbrew pozorom nie są łatwe, ale myślę że każdy z nas powinien przez chwilę się nad nimi zastanowić.

Dajcie znać co Wy myślicie na ten temat. Czego Wy nie pokazujecie w sieci?

Podobne posty

19 komentarze

  1. Dlatego ja też nie publikuję nikogo ze swojego życia procz siebie. Też śmieszy mnie ta nawałka zdjęc dzieciaczków,że czasem aż brakuje słów. No ale każdy ma swój "kurnik"i Nam nic do tego i możemy spać spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Madry wpis :) ja zgadzam sie z Toba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bardzo ograniczam publikowanie osobistych zdjęć w sieci, a co do dzieci, to zawsze byłam przeciwna ich pokazywaniu i dziwię się ludziom, którzy wrzucają nagie filmiki swoich niemowląt (sama taki widziałam nieznanej mi osoby, tylko dlatego, że ktoś je polubił).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie tylko niemowląt ;) Tak samo jak nie mogę pojąć jak można dzieciom na plaży nie ubrać kostiumu czy majteczek..

      Usuń
  4. Bardzo dobry wpis dajacy do myslenia. W obecnych czasach trudno jest byc prywatnym. A o tych kradziezach zdjec dzieci, w glowie mi sie nie miesci :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie nastały czasy :/ A niestety są szajbnięci ludzie na tym świecie..

      Usuń
  5. mam podobne zdanie, sama staram się dbać o swoją prywatność :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety jesteśmy narazieni na przeróżne nie przyjemności

    http://hygge-blog.blogspot.com/p/zostan-konsultantka.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Staram się nie przekraczać granicy prywatności. Na moim blogu miała pojawić się wpis na temat budowy domu, ale nie wiem czy teraz to zrobie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie musisz rezygnować z tego wpisu, bo wiele ciekawych informacji możesz udzielić innym. Grunt to dobrze wybrać zdjęcia ;)

      Usuń
  8. Warto mieć jakieś granice, czasem wydaje mi się, że niektórzy nie mają żadnych. Kiedyś wrzuciłam podobny post, gdy trafiłam na zdjęcia z porodu na fb.

    OdpowiedzUsuń
  9. Prywatność w social mediach kończy się tam, gdzie Ty sama na to pozwalasz. Ja bardzo ostrożnie pokazuję to jak i gdzie mieszkam. Tak samo moich bliskich, każde zdjęcie moje z mężem czy przyjaciółką jest z tą osobą konsultowane - czy sobie tego po prostu życzy czy nie. Gdybym miała dziecko raczej też bardzo ostrożnie podchodziłabym do tematu, rozumiem gdzieś tam nóżka,rączka itd. Tak jak to przedstawia np. Anna Lewandowska uważam za bardzo słuszne. Być może w przyszłości dziecko(nawet sławnych rodziców) nie będzie chciało być w "sieci" i trzeba to uszanować. Cieszę się,że dorastałam w czasach, gdy komórki i internet były mniej popularne, przynajmniej każde moje potknięcie nie było na youtube czy facebooku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś obiło mi się o uszy, że polskim prawie jest tak, że jeśli osoba publiczna (celebryta) pokaże publicznie zdjęcie swojego dziecka, to z automatu jakby wyraża zgodę na upublicznianie jego wizerunku. A to pierwszy krok do prześladowania przez papparazzi.

      Usuń
    2. Tak, tak jest. Jeśli osoba publiczna pokaże twarz dziecka to jest to równoznaczne z wyrażeniem zgody na wykorzystanie jego wizerunku. Ja na swoim profilu miałam swojego czasu dużo zdjęć dziecka, później zrobiłam małą czystkę i staram się robić to okazjonalnie. Przyznaję, że lubię oglądać ładne i normalnie zdjęcia dzieci ale w życiu nie pokazałabym zdjęcia dziecka nago, w niekomfortowej czy po prostu głupiej sytuacji. Tak samo jak nie chciałabym aby ktoś udostępniał takie moje zdjęcia to, że jestem jej mamą mnie zupełnie do tego nie upoważnia ;)

      Usuń
  10. w sumie zgodze sie ze wszystkim co napisalas :) zdjec dzieci nie umieszam bo to moja prywatność

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem dokładnie tego samego zdania. Chociaż planuję na blogu serię z metamorfozą pokoju makijażowego (jeżeli w ogóle mi się uda), to nie mam zamiaru pokazywać gdzie on się dokładnie znajduje, jak wygląda "z zewnątrz", aczkolwiek nie widzę nic złego w pokazywaniu pomieszczeń lub ich fragmentów. Oczywiście bez informacji GDZIE mieszkamy itd.
    A co do zdjęć dzieci... Ja już miałam na ten temat tyle dyskusji, że głowa mała. Tutaj również jestem tego samego zdania co Ty. Nie mam zamiaru pokazywać swojego dziecka, skąd mam wiedzieć, czy za 20 lat nie wyskoczy mi z awanturą, że pokazałam jej/jego zdjęcie w sieci? Jak zdjęcie rączki, nóżki czy jakiegoś fragmentu nie jest niczym złym, tak jednak pokazywanie twarzy albo tych kompromitujących sytuacji jest moim zdaniem nie na miejscu.

    A co do wykorzystywania naszych zdjęć, które wrzucamy na FB czy Instagram, długo myślałam tak samo jak Ty. Ostatnio ktoś mnie uświadomił, że to nie prawda. Nie oddajemy swoich praw do zdjęć wrzucając je na te portale, to wciąż my jesteśmy ich właścicielami. Niestety, to jak wygląda w praktyce jest przerażające...
    Ja co jakiś czas dostaję wiadomości, że ktoś wykorzystał sobie moje zdjęcia, a to kosmetyków, a to (ostatni) makijażu brwi. Bez pytania, bez informacji, oznaczenia, czy czegokolwiek. Ja nie rozumiem jak można przywłaszczyć sobie czyjąś pracę i jeszcze próbować na tym zarobić...

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie zhakowano IG, źródłem ataku była Ukraina, zmieniono hasło, login, zdjęcie profilowe, dane, chyba początkiem był mail. W każdym razie, wszystko udało mi się przywrócić.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja właśnie na koncie do bloga mam tylko swoje zdjęcia, dla prywaty mam drugie konto - tylko dla znajomych :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz:)

Odpowiedzi na Wasze pytania zamieszczam u siebie na blogu.
Proszę o nie umieszczanie w komentarzach linków do blogów i rozdań - takie wpisy będą przeze mnie usuwane.