10 RZECZY, KTÓRYCH NAUCZYŁO MNIE MACIERZYŃSTWO

poniedziałek, 10 kwietnia 2017


Mówili, że po urodzeniu dziecka życie się zmienia. Mówili, że nic już nie będzie takie jak wcześniej.. i trochę mieli rację ;) Bycie mamą zmieniło moje podejście do wielu spraw i nauczyło (uczy nadal) wielu wartościowych rzeczy. Chciałam się dzisiaj podzielić z Wami moimi przemyśleniami. Dajcie znać w komentarzach czego Was nauczyło macierzyństwo!

1. Cierpliwość

Zawsze byłam osobą cierpliwą, ale tak naprawdę dopiero pojawienie się dziecka na świecie sprawiło, że umiejętność ta rozwinęła się we mnie na dobre (i rozwija się nadal). Przy dziecku trzeba być cierpliwym i opanowanym, bo inaczej szybko można zwariować. Ileż to czasu spędziłam namawiając Emilkę do jedzenia, w nocy czekając aż uśnie, czy teraz tłumacząc jej milion razy, że czegoś nie wolno. Cały czas powtarzam sobie, że spokojem i opanowaniem więcej osiągnę niż denerwując się i niecierpliwiąc. Przecież ona ma dopiero 1,5 roku..

2. Szacunek do czasu wolnego

Nie bez powodu razem z cierpliwością zajmują pierwsze miejsca na mojej liście. Dziecko dość brutalnie pokazało mi ile dotychczas czasu marnowałam na pierdoły. Aktualnie chwilę dla siebie mam wtedy, gdy Emilia pójdzie spać, gdy mąż się z nią bawi lub gdy przez 15 minut sama czyta książki w swoim pokoju. Tak mała ilość czasu wolnego zmusiła mnie do tego, aby spojrzeć na swoje życie z innej strony. Przemyślenia sprawiły, że teraz o wiele bardziej szanuję swój czas, lepiej go wykorzystuję i wiele rzeczy sobie odpuściłam. 

3. Priorytety

No właśnie.. Emilia wywróciła moje życie do góry nogami i zmieniła spojrzenie na świat. Pokazała mi co w życiu jest naprawdę najważniejsze, nauczyła nie przejmować się błahostkami, nie tracić czasu na kłótnie i smutki czy bezsensowne rozkminy nad sensem istnienia wszechrzeczy. Liczy się tu i teraz. Chłonę każdą chwilę, cieszę się nią i nie martwię się na zapas. Nie otaczam się toksycznymi ludźmi i wprowadziłam do swojego życia więcej minimalizmu. Rodzina i zdrowie. Nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba.


4. Wewnętrzna siła

Nie byłam nigdy osobą specjalnie odważną. Raczej rozważną i romantyczną, czasem niepotrzebnie przejmująca się na zapas. Od kiedy jestem mamą nic nie jest mi straszne i mogę góry przenosić. Nabrałam pewności siebie, poczułam się bardziej wartościowym człowiekiem i twardo stąpam po ziemi. Na szczęście resztki romantyzmu i rozwaga pozostały :) Bycie mamą zdecydowanie wzmocniło mnie od środka i żaden coach nie wskazałby mi lepiej, którą drogą podążać. 

5. Matki trzymają się razem

Spotkałam się ze stwierdzeniem, że po urodzeniu dziecka liczba "starych" koleżanek maleje. I serio nie traktowałam tego poważnie, do momentu w którym nie przekonałam się o tym na własnej skórze. "Przyjaciółki" bez dzieci jakoś przestały mnie/nas odwiedzać, jakoś rzadziej się odzywają i są wiecznie czymś zajęte. Panuje takie dziwne przekonanie, że każda świeżo upieczona mama nie potrafi rozmawiać o niczym innym niż o dzieciach. Co prawda pewnie są takie osobniki, ale ja mam pełną świadomość tego, że moją rozmówczynię nie interesuje to czego Emilka się właśnie nauczyła i jak jej posmakowały placuszki z bananem, więc nie podejmuję takich tematów. 

Drugą rzeczą, której nie mogę się nadziwić jest totalny brak zrozumienia, że posiadanie dziecka jest jednak fajne i nie oznacza, że moje życie się skończyło. Nudzi mnie odpowiadanie na pytanie "ale jak to jeszcze nie wracasz do pracy?" czy "nie nudzisz się w domu?". Nie mam parcia na karierę, wyrosłam z cotygodniowego imprezowania a w domu z dzieckiem mam tyle roboty, że nie mam kiedy pomalować paznokci. Mam wrażenie, że bezdzietne koleżanki żyją w przekonaniu, że mój świat to wyłącznie pieluchy, karmienie, pieluchy i spacery do parku. 

Mam za to fantastyczny kontakt z dziewczynami, które są mamami, które doskonale rozumieją co i jak i nie zadają dziwnych pytań. 


6. Organizacja to podstawa

Dziecko wymaga trzymania się harmonogramu dnia. Ma drzemki o podobnej godzinie, je o określonych porach i idzie spać po 20. Zdecydowanie łatwiej nam się funkcjonuje kiedy wszystko jest poukładane w czasie. Obiady planuję 1-2 dni wcześniej, rozpisuję sobie "obowiązki domowe" na cały tydzień i tak naprawdę wszystko robię razem z Emilią.


7. Nic nie muszę

Są też takie dni, kiedy wszystkie plany i obowiązki odkładam na bok. Nie sprzątam, nie pracuję nad blogiem, nie robię perfekcyjnego makijażu. Jeśli moja córka ma gorszy dzień, bo wyrzynają się jej zęby i potrzebuje żebym była blisko to jestem. Nie ma nic ważniejszego. Jeśli chce pół dnia biegać po ogrodzie a drugie pół dnia grzebać w piaskownicy to luz. Grzebiemy razem.

8. Blog

Od kiedy jestem mamą mój blog przechodzi nieustanną metamorfozę. Nie jarają mnie już limitowane kolekcje Essence czy Catrice pojawiające się w sklepach, polubiłam kosmetyki naturalne, przestałam kupować kilogramy kolorówki na promocji w Rossmannie, wyborów dokonuję świadomie i nie ulegam chwilowym zachciankom. Czuję za to potrzebę pisania na tematy typowo dziecięce - także te o kosmetykach. Ograniczyłam ilość współprac, również dlatego że nie mam czasu (i ochoty) na pisanie wpisów promujących markę za zestaw szamponów do włosów. Tematyka bloga rozwija się razem ze mną i jest odzwierciedleniem tego co mi w duszy gra. Stałe czytelniczki widzą, że coraz więcej wpisów dotyczy dzieci, coraz mniej postów publikuję o lakierach do paznokci. Przestałam też zaglądać w statystyki, porównywać się z innymi, zastanawiać się czy robię lepsze czy gorsze zdjęcia.. Piszę, bo to lubię i sprawia mi to ogromną radość :) 

9. Hybrydy są super

Kiedyś zmieniałam kolor lakieru na paznokciach co tydzień, bawiłam się w stemple, naklejki i inne bajery. Teraz nie mam na to czasu. Pokochałam hybrydy. Uwielbiam ich trwałość, to że nie muszę ukrywać dłoni z odpryskami przed kasjerką w sklepie i że od razu po ich utwardzeniu w lampie, mogę robić absolutnie wszystko i mój manicure nie zniszczy się. 

10. Obiad w 15 minut

Od kiedy jestem mamą nieustannie rozwijam swoje umiejętności kulinarne. Szczególnie te, które pozwalają na przygotowanie szybkiego obiadu. Bywają dni, kiedy córcię średnio interesuje to, że chcę zrobić coś w kuchni i wykazuje małe zainteresowanie bajkami w tv, mieszaniem klocków w garnku i układaniem klamerek. Niedługo podobnie jak Jamie Oliver będę mogła wydać książkę "15 minut w kuchni" - w dodatku z dzieckiem u nogi i nieustannym mamo chodź coś zobaczyć.. Na szaleństwa typu gołąbki czy pierogi mogę pozwolić sobie tylko w weekendy ;)

Podobne posty

20 komentarze

  1. Niedługo czeka mnie przeprawa, o której tu często piszesz :)
    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie! Trzymam kciuki! :* Który tydzień?

      Usuń
  2. Świetny post! Zgadzam się absolutnie ze wszystkim i u mnie bardzo podobnie to wszystko wyglada, także piona ;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak cierpliwość to slowo klucz w macierzyństwie np. patrzenie kiedy dziecko ubiera buty cala wieczność wiedzac ze jestesmy spóźnieni i nie sposób zagiąć czasoprzestrzeni albo kiedy mycie zębów to prawdziwa przeprawa i test wytrzymałości psychiczne dla mnie of Course. W kwestii zycia bez dzieci i z dziecmi spotkałam sie tez z opinia ze teraz czeka nas kilka lat bez wakacji bo jak to tak podróżować z dzieckiem a prawda jest taka ze kluczem jest organizacja. Na pierwsze wyjazdowe wakacje pojechaliśmy gdy sym miał 8 msc i wszystko bylo ok wystarczyło skorygować troche podróż o więcej przystanków i wybrac porę nocna na przejazd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że się da, ale pewnie sporo też zależy od charakteru dzieciaków ;) U nas problemem jest choroba lokomocyjna Emilki.. Na leki jest jeszcze za mała, ale niedługo planuję sprawdzić jak będzie się czuła w pociągu. Tyle rzeczy chciałabym jej pokazać :(

      Usuń
  4. Oj tak, z każdym punktem się zgadzam (poza 9 bo mimo małej ilości czasu na hybrydy nie mam zamiaru się przestawić). Dziecko/ dzieci zmienia wszystko a dobra organizacja to u mnie akurat podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boisz się, że paznokcie ucierpią czy jest inna przyczyna?

      Usuń
  5. Bardzo spodobał mi się ten wpis :) Ja co prawda mamą jeszcze nie jestem i wiele aspektów wygląda u mnie tak, jak u Ciebie kiedyś - ale jestem przekonana, że macierzyństwo wiele zmienia i u mnie również nastąpiłaby duża przemiana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedługo czekają mnie te wszystkie zmiany i mam nadzieje że szybko nauczę się cierpliwości o której piszesz. Z tym u mnie jest raczej kiepsko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To prawda macierzyństwo dużo zmienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z hybrydami jest mega wygoda ;) Dwa tygodnie i nic się nie dzieje :)
    Podobno macierzyństwo potrafi przewrócić życie do góry nogami ;) Mam nadzieję, ze dowiem się o tym w przyszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. fajnie napisane :) u mnie jest tak samo, choć bloga nie prowadzę i hybryd nie robię :) pozostałe rzeczy się zgadzają i sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mamy córki praktycznie w tym samy wieku i zgadzam się z Tobą w każdym punkcie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podpisuje się pod każdym zdaniem! Świetnie napisane :) i zdecydowanie cieszę się, że zdecydowałam się na takie zmiany w życiu

    OdpowiedzUsuń
  12. Podpisuje się ręcami i nogami i wszystkim innym. Choć moja Natala ma 9 miesięcy doskonale wiem o czym mówisz i masa rzeczy się zgadza. Sama planowałam taki post u siebie. Dziecko zmienia wszystko wywala świat do góry nogami:) czas wolny ja nie znam takiego pojęcia póki co:(

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo fajny wpis zgadzam sie ze wszystkim oprocz punktu 9 ;) bo uwielbiam malowac paznokcie czesto

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz:)

Odpowiedzi na Wasze pytania zamieszczam u siebie na blogu.
Proszę o nie umieszczanie w komentarzach linków do blogów i rozdań - takie wpisy będą przeze mnie usuwane.