ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY

niedziela, 8 lutego 2015


Dzisiaj chciałabym pokazać Wam kilka fajnych kosmetyków, które ostatnio odkryłam.

Na pierwszy ogień idzie ochronny krem do twarzy z filtrami UV nieznanej mi dotąd amerykańskiej marki Pose, który odkryłam dzięki grudniowej edycji pudełka ShinyBox. Używam go codziennie od ponad dwóch miesięcy i jestem w nim zakochana. 






Po pierwsze krem ma rewelacyjny, naturalny skład [klik]. Po drugie elegancką buteleczkę typu airless z idealnie działającym dozownikiem. A po trzecie, krem genialnie wpływa na moją skórę. I to jest chyba najważniejsze:) Stosuję go zawsze rano i czasem wieczorem. Krem ma dość lekką konsystencję, świetnie wchłania się w skórę, więc jak się domyślacie bez problemu nadaje się pod makijaż.

Bezpośrednio po zastosowaniu odpręża, nawilża i rozświetla skórę, sprawiając że wygląda na wypoczętą (co przydaje się szczególnie rano) i świeżą. Używany regularnie znacznie i trwale poprawił stan mojej skóry. Pomimo zimy jest ona nawilżona, wygładzona i odżywiona. Nie reaguje na wszystko ściągnięciem i zaczerwienieniem. Krem nie zatyka porów i dawno już nie miałam problemów z wypryskami. 

Czy zauważyłam jakieś minusy? Tak. Dość wysoka cena (około 100 zł/50 ml) i brak kontroli nad zużyciem.



Na płyn micelarny z Paese trafiłam przypadkiem kupując jakiś kosmetyk kolorowy na ich stoisku. Wrzuciłam go do szafy i o nim zapomniałam. Odkopany niedawno, okazał się zaskakująco ciekawy i skuteczny. Ma delikatny i przyjemny zapach. Nie podrażnia okolic oczu i  nie szczypie gdy dostanie się do środka. Bez problemu radzi sobie ze zmywaniem mocniejszego makijażu. (200 ml/ ok. 17 zł)


Kolagenowa kremowa maseczka do twarzy Etree Belle przeznaczona jest do pielęgnacji cery suchej i wrażliwej, ma za zadanie nawilżyć i wygładzić skórę.  

Obietnice producenta sprawdzają się w 100%. Maseczka wygładza i nawilża skórę, przynosi ukojenie i niweluje uczucie ściągnięcia. Twarz po jej zastosowaniu wygląda na bardziej wypoczętą, rozświetloną i zdrowszą. 



W listopadowym ShinyBoxie znalazłam złoty cukrowy peeling od Organique. To kolejny po peelingu solnym produkt, który bardzo przypadł mi do gustu. Drobinki cukru są delikatniejsze, ale równie skutecznie usuwają martwy naskórek i przyjemnie masują ciało. Zapach kosmetyku nie należy do moich najulubieńszych, ale efekt jaki uzyskuje moja skóra po jego zastosowaniu wynagradza wszystko. Peeling swoją podstawową funkcję spełnia bardzo dobrze, pielęgnuje skórę, ale pomimo zawartości olejku sojowego nie tworzy na skórze tłustej warstwy ochronnej. (68 zł/200 g)


O bazie pod cienie do powiek Zoevy pisałam Wam już w tym poście. Bardzo się polubiłyśmy. Przedłuża trwałość cieni, sprawia że łatwiej się aplikują, ma wygodne opakowanie i przyjemną konsystencję. (7,5 ml /27 zł)

W moim makijażu niemalże codziennie sięgam po matowy cień Makeup Revolution mono eyeshadow w kolorze touch me. Idealny, beżowo-waniliowy kolor. Pigmentacja jest bardzo dobra, na bazie trzyma się cały dzień a kosztował tylko kilka złotych.


Pojedyncze cienie Makeup Revolution polubiłam i mam ochotę na więcej kolorów. Krem Pose uwielbiam i będzie mi smutno gdy się skończy..


Znacie moich ulubieńców? A może Wy ostatnio odkryłyście coś ciekawego?


Podobne posty

21 komentarze

  1. Mnie ta baza z Zoevy trochę rozczarowała... Peeling Organique wygląda kusząco :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dlaczego? masz jakąś swoją ulubioną?

      Usuń
  2. No proszę.... żadnego z kosmetyków nie próbowałam! Same nowości dla mnie :) trzeba będzie przetestować! Cień wygląda rewelacyjnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ani mi, ani mojej mamie nie przypadł do gustu krem Pose - ale może to i dobrze, bo cena mogłaby zasmucić nasze portfele. :D Zainteresował mnie natomiast micel z Paese, bo właśnie jestem w trakcie poszukiwania ideału. Póki co używam płynu Delia z Natury, który kosztował... 5zł. Jest to cena regularna. Płyn super zmywa makijaż, nie wysusza, ale niestety szczypią mnie po nim oczy. Tyle tylko że mam problemy z suchością oka, więc może przy normalnym stanie rzeczy, nie będzie powodował pieczenia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najlepszym micelem jest różowy Garnier, ale ten jest też naprawdę fajny:)

      Usuń
  4. Możliwe ze sie skusze na cien z ME ale mam duuzo bezy do zuzycia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam żadnego z tych kosmetykó

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ten krem pose i też go lubię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Krem Pose trafił mi się pod oczy i póki co czeka na swoją kolej, ale po pierwszych testach zachwytu brak :[

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam krem Pose, ale w wersji SPA Herbal. Też jestem nim zachwycona! Mimo że jest treściwy, dobrze się rozprowadza i jakimś cudem superowo się wchłania. I jak on nawilża... Jedyny minus to średnio fajny zapach, ale to naprawdę pikuś przy takich dobrych właściwościach pielęgnacyjnych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajni ulubieńcy , cień mi się bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Może peeling bym wypróbowała i cien ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trafiłaś w samo sedno :) Uwielbiam krem z POSE (mam wersję pod oczy i jest super - poświęciłam mu nawet osobny post), peeling z Organique działa niesamowicie, a cienia TOUCH ME używam codziennie od kilku miesięcy i trzyma się na bazie cały dzień :) Moi zdecydowani ulubieńcy!

    OdpowiedzUsuń
  12. musze koneicznie wyprobowac w koncu ten peeling z organique ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Peeling z Organique jest super. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że mi też się spodoba:)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz:)

Odpowiedzi na Wasze pytania zamieszczam u siebie na blogu.
Proszę o nie umieszczanie w komentarzach linków do blogów i rozdań - takie wpisy będą przeze mnie usuwane.